Archiwum grudzień 2002, strona 2


gru 14 2002 Raining blood
Komentarze: 3

Stoję w kałuży, zwykłej kałuży krwi

Gdy wykonam krok w przód, zostawię ślad na podłodze

Splamię ją własnym grzechem

Gdy wykonam krok w tył, potknę się o własne wspomnienia

Przeszywający ból, słowa na pamiątkę czynów

Gdy dotknę ręką, wciąż jeszcze ciepłej krwi

Pozostawię kolejny ślad swego morderstwa

Zbrodni doskonałej

Gdy upadnę na kolana, usłyszysz tylko głuchy huk

Krew rozbryzga się po całym pokoju, zabrudzę ściany

Gdy pozostanę, pozwolę krwi by skrzepła

Uwięziła mnie w moich myślach, w kałuży

Zwykłej kałuży krwi

By nie naprowadzić Cię na ślad zbrodni muszę pozostać tutaj

Czekać, aż przyjdzie ktoś inny, nieświadomy mojego grzechu

Muszę czekać, aż zabierze mnie ktoś inny

Tutaj, w kałuży mojej krwi

 

klapcio : :
gru 13 2002 Krzywe zwierciadło
Komentarze: 1

Pozostawione puste kartki pamiętnika

Zapomnienie

Zataczam palcem kręgi na swej twarzy

Zbłąkanie

Doszukuję się kłamstwa w twoim każdym geście

Nie ufność

Dostrzegłam promień przeszywający i wypalający twą skórę

Nienawiść

Rozszerzam rogówki, gdy patrzę na twą równie zagubioną twarz

Strach

Przetaczam się przez własne życie

Brak szacunku

Czekam, aż powiesz słowa które potwierdzą moje obawy

Kłamstwo

Kształtuję koryto rzeki swym wielkim smutkiem

Łzy

Wbijam Ci nóż w plecy (nikt nie mówił, że będzie łatwo...)

Ból

Odsłuchuję na sekretarce echo krzyku rozchodzącego się po ścianach

Wspomnienia

Oglądam miękki płomień balansujący na tafli stopionego wosku

Nadzieja

Patrzę w niebo, słuchając gwiazd

Marzenia

Dodaje i zabieram sobie co dzień skrzydła

Przyjaźń

Niedoczekanie szukam siebie, drogi do nieba

Wiara

Czekam, na słowa zawarte w Piśmie Świętym

Zbawienie

i jeden krótki krzyk tamujący wszystkie te odczucia – kończący życie...ŚMIERĆ

Koniec – znów dostałam skrzydła, lecz początek znów mi je odebrał...

Pustka

 

klapcio : :
gru 11 2002 Syjon
Komentarze: 3


Nazywam się nikt
To tak jak ty
Jestem od ciebie silniejsza, bogatsza
Nie masz mi czego oferować
tylko ból - który już dobrze znam
Jestem kwiatem paproci
Tu więdnę lub ginę
Tu łoże zasyłam płatami żebrania
Tu patrzę na ciebie inaczej - to Syjon
Wszechistotna potęga pustadia tego serca
Kwiat, choć nie jestem kwiatem
Gaśnie jak zapałka
Bez ciebie nie stanę się boginią
Z tobą będzie trudniej
Nic mi nie dasz, ja ci dam wiarę
I choć jestem od ciebie silniejsza, bogatsza
Mój ogień potrzebuje twej iskry
Przyjacielu w złudzeniach, wrogu na tym świecie
Bądź i mym kwiatem i mym korzeniem
Pożądaj prawdy z ust moich szkarłatnych
Koloru łez, gdy księżyc też płacze
Choć jestem od ciebie silniejsza, bogatsza

 

                                            Wielka Marta S.

 

 

 

klapcio : :
gru 10 2002 Mój przystanek
Komentarze: 4

Czuję pustkę
Pustkę spełnionych pragnień, celu
Przepełniona zwątpieniem
Idę spoglądając na bezimienne twarze
Po raz pierwszy i ostatni
Wykrzywione nieświadomym grymasem podążania do nikąd
Moja jest taka sama
Być może do pewnego stopnia świadoma
... jeszcze gorzej
Świadomość jest jak trucizna
Antidotum jest wrogiem siedzenia na dupie
We wspólnym autobusie z bezimiennymi w środku
Czekam na swój przystanek
Chyba się zatrzyma...

 

 

klapcio : :
gru 10 2002 Któregoś dnia usłyszą i zobaczą... Szkoda,...
Komentarze: 2

Ona – tak, to było dzisiaj, nie wiedziałam jak jej pomóc, siedziała na korytarzu i płakała, mogłam tylko podać husteczkę... nie pytałam dlaczego, ani nie pytałam za co? Bałam się, że mi nie odpowie, siedziałam przy niej na zatłoczonym korytarzu i tylko ja widziałam, że płacze... i tak nie byłam w stanie nic zrobić, nie mogłam pomóc...! Mimowolnie oddalamy się od siebie, a może nigdy nie ufałyśmy sobie, jednak przyjemnie było żyć w tej świadomości, że może na mnie polegać... Kolejny spalony most.... kolejny? Tak, poprzednie pozapadały się wcześniej, każdy miał swój czas i miejsce, każda poznana osoba miała swój most, który musiał się spalić... Dzisiaj jej most zatonął w zgliszczach, ugasiła wszystkie niedopałki..., powiedziała żegnaj, a w oczach miała radość z wypowiedzianego słowa. Jak łatwo spalić wszystkie mosty, drogi do innych światów, jak trudno je  odbudować... Pomieścić w swoim życiu miejsce na to co było... Miło było ją poznać, miło było poznać tych poprzednich, którzy przed nią przekreślili drogi do siebie, lecz dzisiaj czas zostawić ten ślad i ruszyć dalej na poszukiwanie nowej drogi, może tym razem ciekawszej...

 

 

klapcio : :